Vincent biegł za nim z otwartą
Performance marketing |nastolatki |TotoMix
„Vincent biegł za nim z otwartą brzytwą w ręku.
Gauguin stał sztywno i patrzył mu w twarz.
Vincent zatrzymał się dwa kroki przed nim i wlepił w niego oczy. Potem opuścił głowę, odwrócił się i pobiegł do domu.
Gauguin poszedł do hotelu, wynajął pokój, zaryglował mocno drzwi i położył się spać.
Vincent tymczasem powlókł się po schodach do swej sypialni. Postawił na umywalni lustro, przy pomocy którego tylekroć się portretował.
W lustrze ujrzał swoje nabiegłe krwią oczy.
Wszystko skończone. Jego życie minęło. Wyczytał to w swoim odbiciu.
Najlepiej zrobić teraz zaraz koniec.
Podniósł brzytwę. Poczuł zimną, ostrą stal na szyi pokrytej gęsią skórą.
Dosłyszał jakieś głosy szepczące coś dziwnego.
Słońce Arles rzuciło ognistą zasłonę między jego oczy i lustro.
Jednym pociągnięciem odciął sobie prawe ucho. Został tylko maleńki kawałek małżowiny.
Brzytwa wypadła mu z dłoni. Ręcznikami obwiązał sobie głowę. Krew kapała na podłogę.
Wyjął ucho z miski, obmył je i zapakował w kilka arkuszy papieru rysunkowego. Potem paczuszkę owinął w gazetę i związał sznurkiem.
Na gruby bandaż naciągnął beret baskijski. Zbiegł po schodach, przeszedł p.ac Lamartinea, wspiął się na wzgórze i zadzwonił do drzwi Louisa.“(8)
Betsson |działki |pelargonie
„Vincent biegł za nim z otwartą brzytwą w ręku.
Gauguin stał sztywno i patrzył mu w twarz.
Vincent zatrzymał się dwa kroki przed nim i wlepił w niego oczy. Potem opuścił głowę, odwrócił się i pobiegł do domu.
Gauguin poszedł do hotelu, wynajął pokój, zaryglował mocno drzwi i położył się spać.
Vincent tymczasem powlókł się po schodach do swej sypialni. Postawił na umywalni lustro, przy pomocy którego tylekroć się portretował.
W lustrze ujrzał swoje nabiegłe krwią oczy.
Wszystko skończone. Jego życie minęło. Wyczytał to w swoim odbiciu.
Najlepiej zrobić teraz zaraz koniec.
Podniósł brzytwę. Poczuł zimną, ostrą stal na szyi pokrytej gęsią skórą.
Dosłyszał jakieś głosy szepczące coś dziwnego.
Słońce Arles rzuciło ognistą zasłonę między jego oczy i lustro.
Jednym pociągnięciem odciął sobie prawe ucho. Został tylko maleńki kawałek małżowiny.
Brzytwa wypadła mu z dłoni. Ręcznikami obwiązał sobie głowę. Krew kapała na podłogę.
Wyjął ucho z miski, obmył je i zapakował w kilka arkuszy papieru rysunkowego. Potem paczuszkę owinął w gazetę i związał sznurkiem.
Na gruby bandaż naciągnął beret baskijski. Zbiegł po schodach, przeszedł p.ac Lamartinea, wspiął się na wzgórze i zadzwonił do drzwi Louisa.“(8)
<<<< Pewnego razu panna
| A ona - poczęstował mnie cygarem >>>>
Betsson |działki |pelargonie